
Ikhlās” znaczy szczerość.
Kolekcja „Ikhlās” powstała między Polską a Marokiem z mieszanki ciekawości, zachwytu i strachu.
Coś, co miało być tylko procesem, stało się efektywną współpracą.
Autorką serca i ramki jest Justyna Budzyn. Autorem dekoracji cynow-srebrnej Fouad Boudrika z Fes w Maroku.
Limitowaną serię 13 serc prezentuję indywidualnie lub w aranżacji jak na zdjęciach.
Wszystkie prace są trwałe i łatwe w pielęgnacji. Mogą być dekoracją salonu, sypialni, galerii ściennej wewnątrz czy na zewnątrz.
Poniżej historia powstania serii.


Myślę, że prawdziwe będzie stwierdzenie, że odbyłam dotąd nie mało podróży. Niektóre z nich były pewnie nawet dość brawurowe.
Niemniej, do krajów arabskich nie chciałam się wybrać. Bałam się.
Do Maroka zabrała mnie moja przyjaciółka Marta wraz ze swoją Ciocią, Królową Marysią.
Marta wielokrotnie wcześniej podróżowała do Maroka. Była i jest wielką entuzjastką tego olbrzymiego kraju.
Wycieczka była zaplanowana z okazji 82 urodzin Cioci Królowej Marysi, a w planie było zwiedzanie Marakeszu i Fezu.
Gdyby nie One dwie, nie powstałaby żadna kolekcja, a ja nie zauroczyłabym się Marokiem i marokańskim rękodziełem.
W Marrakeszu dostałam oczopląsu, w Fezie, mimo jeszcze większej ilości bodźców umysł się wyostrzył i oprócz zachwycania się, zaczął szukać połączeń.
Fez jest znany z obłędnych zellij, tradycyjnej formy mozaiki, wykonanej praktycznie wyłącznie przy pomocy młotka, a także zdobionej ceramiki użytkowej i dekoracyjnej.
Jedną z dekoracji, jaką stosuje się w Fes, jest cyzelowanie. Polega na lutowaniu stopów różnych metali w tym srebra i cyny na wypalonej już ceramice.
Od lat interesuje mnie narracja, jaka zachodzi pomiędzy materiałami.
W mojej praktyce łączyłam już drewno, metal i beton z ceramiką. Nigdy nie myślałam, że na powierzchni gotowej pracy, można tworzyć tak subtelne wzory z metalu.
Nie skłamię, pisząc, że oszalałam na punkcie tego sposobu dekoracji.
Postanowiłam spróbować nawiązać współpracę z rzemieślnikami z Fes, nawet jeśli jej efektem miałby być „tylko” proces.
Próba porozumienia się z drugim człowiekiem, a co dopiero należącym do innej kultury, mówiącym w innym języku i mającym zgoła inne wartości niż ja, mogą być celem samym w sobie.
Po 6 tygodniach od powrotu z pierwszej w życiu podróży do Maroka byłam tam z powrotem, tym razem solo.
Wróciłam do Fes z trzynastoma małymi sercami w plecaku.
W ciągu 10 dni powstała kolekcja „Ikhlās”, której arabską nazwę nadała, słysząc ich historię, moja libańska koleżanka Faten. „Ikhlās” po arabsku znaczy szczerość.
„Ikhlās”wymagały wielu wspólnie spędzonych godzin i szklanek
marokańskiej herbaty, nieprzyzwoicie osłodzonej tamtejszą gościnnością.
Trzeba było zrozumieć siebie nawzajem i materiał.
Suma summarum, w pracach rzemieślniczych materiał ma ostatni i decydujący głos.
Pokłosiem kolekcji „„Ikhlās”” jest jeszcze mniejsza seria „Tawada”.