

Kolekcja „Tawada” powstała pomiędzy: Polską a Marokiem, wiosną i zimą, głosem rozsądku i serca.
Coś, co miało być tylko procesem, stało się efektywną współpracą.
Autorką serca i ramki jest Justyna Budzyn. Autorem dekoracji cynow-srebrnej Fouad Boudrika z Fes w Maroku.
Tawada w języku amazigh, znaczy wędrówka.
Amazigh posługują się Berberowie, rdzenni mieszkańcy krajów Maghrebu.
Limitowaną serię 5 serc prezentuję indywidualnie lub w aranżacji jak na zdjęciach.
Wszystkie prace są trwałe i łatwe w pielęgnacji. Mogą być dekoracją salonu, sypialni, galerii ściennej wewnątrz czy na zewnątrz.
Tył serc nosi ślady wypału w piecu ceramicznym.
Co do zasady serca są dwustronne: jedna strona „do ludzi”, druga dla siebie;-)
Prace są dostępne w limitowanej ilości 5 sztuk.
Poniżej historia tej serii.

Zima była w tym roku długa i mroźna. Skutkowała dużą ilością zużytego drewna do ogrzania domu i pracowni, a także powstałego w wyniku spalania popiołu.
Popiół popiołowi nierówny wie o tym każdy, kto, kiedykolwiek próbował zrobić szkliwo ceramiczne z tym składnikiem.
Szkliwo z popiołu końca zimy było piegowate, w kolorze jasnego piernika w cienkiej warstwie i po przesianiu na grubym sicie.
W miarę nakładania warstw zmieniała się tonacja, a piegi ciemniały.
Mając do dyspozycji tak oryginalną materię, oczywistą była chęć wykorzystania jej do udekorowania serc.
Serca wędrowały: za sprawą tego, co się zdarzyło, choć pewnie bardziej za sprawą tego, co się nie wydarzyło.
Zaczęło się od tego, że nie było remontu. Majster, jak to majster umawiał się, nie przychodził, potem znowu się umawiał i znowu nie przychodził.
Kiedy kolejny raz nie przyszedł dwie urocze i cudownie małomówne kobiety Marta i Jej Ciocia, Królowa Marysia, zaprosiły mnie na wspólną podróż do Maroka na zwiedzanie Fezu i Marrakeszu.
-Po co ci remont, pojedź z nami w podróż, powiedziały.
W Marrakeszu dostałam oczopląsu, w Fezie, mimo jeszcze większej ilości bodźców umysł się wyostrzył i oprócz zachwycania się, zaczął szukać połączeń.
Fez jest znany z obłędnych zellij, tradycyjnej formy mozaiki, wykonanej praktycznie wyłącznie przy pomocy młotka, a także zdobionej ceramiki użytkowej i dekoracyjnej.
Jedną z dekoracji, jaką stosuje się w Fes, jest cyzelowanie. Polega na lutowaniu stopów różnych metali w tym srebra i cyny na wypalonej już ceramice.
Od lat interesuje mnie narracja, jaka zachodzi pomiędzy materiałami.
W mojej praktyce łączyłam już drewno, metal i beton z ceramiką. Nigdy nie myślałam, że na powierzchni gotowej pracy, można tworzyć tak subtelne wzory.
Postanowiłam spróbować nawiązać współpracę z rzemieślnikami z Fes, nawet jeśli jej efektem miałby być „tylko” proces.
Próba porozumienia się z drugim człowiekiem, a co dopiero należącym do innej kultury, mówiącym w innym języku i mającym z gołą inne wartości niż ja, mogą być celem samym w sobie.
Po 6 tygodniach od powrotu z pierwszej w życiu podróży do Maroka byłam tam z powrotem, tym razem solo. W plecaku przywiozłam 13 serc.
W ciągu 10 dni powstała kolekcja „Ikhlās”, której arabską nazwę nadała później moja libańska koleżanka Faten. „Ikhlās” po arabsku znaczy wierność, szczerość intencji, autentyczność.
„Ikhlās” wymagały wielu wspólnie spędzonych godzin i szklanek
marokańskiej herbaty, nieprzyzwoicie osłodzonej gościnnością.
Trzeba było zrozumieć siebie i materiał. Suma summarum, w pracach rzemieślniczych materiał ma ostatni i decydujący głos.
Kolekcja ze zdjęć to „Tawada”, efekt kolejnej marokańskiej poniewierki.
„Tawada” powstała w Fes w czasie gdy wędrowałam po wyschniętych rzekach i kamienistych, wyglądających na bezludne zboczach wschodniej części Atlasu Wysokiego.
Nazwa przyszła sama.
Po raz kolejny ścieżka, którą szłam, zniknęła. W zasięgu wzroku pojawiły się za to kozy. Podeszłam by popatrzeć i zauważyła, że jedna właśnie zaczyna rodzić. Pojawienie się nowego życia na skalistym, praktycznie nieporośniętym żadną roślinnością zboczu wydawał się jednocześnie obietnicą i żartem bogów.
Poród trwał, koza przemieszczała się, ja za nią.
W pewnym momencie znikąd zjawił się pasterz. W pół słowach, łamanym angielskim wytłumaczył, że poczeka, aż młode się urodzi. Potem zostawi je z matką na zboczu i pójdzie za resztą stada. Wieczorem wróci po koźlątko, gdyż samo nie będzie w stanie dojść do zagrody.
-Popatrz, wskazał na inne miejsce na zboczu, tam są jeszcze dwie matki z młodymi. Wszystkie je zabiorę.
Następnie wskazał na dróżkę, którą powinnam pójść, by wrócić do miasteczka.
Tawada — powiedział.
Tawada, znaczy iść, wędrować.
Dla Berberów nomadów i Berberów osiadłych tawada to cel.
Stworzone przeze mnie ceramiczne serca są dekorowane techniką cyzelowania, polegającą na lutowaniu drutu cynowo-srebrnego. Dekorację wykonał Faud Boudrika wraz z braćmi w Fes w Maroku. Jeśli kiedyś będziecie w najstarszym mieście tego kraju, zajrzyjcie do ich sklepu w Henna Pottery Souk. Znajdziecie w nim mnóstwo przepięknej i oryginalnej ceramiki.
